woman-214785_1280

Czytelnicy na jednym ze spotkań Młodzieżowego Klubu Książki mieli okazję wcielić się w role dziennikarzy. Przeprowadzili wywiady ze swoimi ulubionymi autorami książek, bądź bohaterami znanych im powieści. Oto efekty ich pracy…

 

Roma Ligocka jest bohaterką autobiograficznej powieści pt. Dziewczynka w czerwonym płaszczyku”.  Jej historia jest ciągiem wzruszających i smutnych zdarzeń mających miejsce podczas II wojny światowej. W swojej książce ukazała życie zastraszonych mieszkańców Warszawy, ich honor, gotowość do udzielenia pomocy, z drugiej strony uniżoność wobec okupanta.

K.M.  Jesteś Żydówką, a z drugiej strony w dzieciństwie twoje serce wyrywało się do chrześcijańskich kościołów. Mogło to wynikać z ogólnej nienawiści do judaizmu w tamtym czasie? Nadal zdarza Ci się spotkać z usunięciem, odepchnięciem, kiedy ludzie dowiadują się o tym?

R.L. Po wojnie ludzie często patrzyli na mnie z odrazą. Kiedyś nawet nie zostałam przyjęta do szkoły!

W pewny momencie nienawiść ze strony ludzi wydawała się namacalna – postanowiłam wyjechać. W Paryżu, gdzie zamieszkałam, było kompletnie inaczej. Ludzie byli ( i są) przyjaźni, uśmiechnięci, otwarci, a technika i gospodarka były na zupełnie innym poziomie. To, co w Polsce było marzeniem, z trudem zdobywanym na czarnym rynku, we Francji było wszędzie!

K.M. Czyli nie tęskniłaś za ojczyzną?

R.L. Polska przestała być moją ojczyzną w momencie, w którym ludzie zaczęli być zdolni do wydania na śmierć swoich sąsiadów i przyjaciół. (marszczy czoło) Nie! Nie chcę  o tym rozmawiać!

K.M. A o czym chcesz?

R.L. O pięknie życia, wadze przyjaźni w wzajemnego szacunku i o tym, że fundamentem wszystkiego jest miłość. Podczas wojny, mimo iż większość populacji była wrogo nastawiona, to zdarzały się osoby, które wbrew niebezpieczeństwu wynikającemu z pomocy innym zdobywały się na drobne i większe gesty.

——————————————————————————————————————————————–

Świat oczami Naia

 Jest pewien mały chłopiec. Na imię ma Nai, wiele przeszedł, by odnaleźć swego przyjaciela. Z pomocą kilku przyjaciół unieszkodliwił gang, który dla innych był nieuchwytny przez dwa lata.

Natalia: Nai, wiele przeszedłeś. Śmiem twierdzić, że zrobiłeś to tylko po to, by uratować Twojego przyjaciela Karoku.

Nai: W zasadzie to… (chłopak długo szukał słów) tak, to było tylko po to, ale później poznałem wielu miłych ludzi, z którymi również się zaprzyjaźniłem.

Natalia: Wielu ludzi, a szczególnie dziewczyny, uważają, że jesteś słodki.

Nai: Ja… (rumieniec oblał jego twarz) nigdy o tym nie myślałem,, to znaczy Yogi ciągle mi to powtarza, ale nie za bardzo mu wierzę.

Natalia: Rozumiem, że Yogi jest jednym z twoich przyjaciół?

Nai: Tak, od kiedy trafiłem do drugiego statku, znalazłem więcej przyjaciół. (śmiech). Karoku był moim jedynym przyjacielem, dopóki nie zniknął.

Natalia: A więc nie zastanawiając się, po tym, jak zauważyłeś, że zniknął, ruszyłeś mu na ratunek?

Nai: Tak, jednak trafiłem do posiadłości pewnej panienki, zanim zdążyłem cokolwiek zrobić. Potem uratował mnie Gareki, czarnowłosy chłopak, który był świetny w tworzeniu bomb. Potem miałem przygodę w pociągu z dwoma osobami z drugiego statku.

Natalia: Rozumiem, że Twoich przygód było bardzo wiele, ale jedno mnie zastanawia – czym są statki?

Nai: To sterowce z załogą. Drugi statek jest mniej ważny niż pierwszy, ale wydaje mi się, że, że ten, w którym aktualnie mieszkam, jest o wiele bardziej zabawny – szczególnie kiedy jest Yogi.

Natalia: Może pamiętasz coś z Twego dzieciństwa?

Nai: Niestety, nie, od kiedy pamiętam byłem zawsze z Karoku (uśmiechnął się smutno).

——————————————————————————————————————————————–

Nie wchodź łagodnie, do tej dobrej nocy…

Historia nastoletniej Cassie, która jako jedyna była gotowa przeciwstawić się funkcjonariuszom, stała się popularna na całym świecie. Miłość otworzyła oczy bohaterce i ukazała ją jako Julię, gotową poświęcić wszystko dla swojego Romea.

Zosia: Czy bałaś się zbuntować przeciwko władzy?

Cassie: Tak, było to bardzo trudne, okazać nieposłuszeństwo funkcjonariuszom, którym przez całe wcześniejsze życie bałam się spojrzeć w oczy. Pierwsze  nieposłuszeństwo pojawiło się w mojej głowie. Najtrudniej było wprowadzić je w czyn. Gdy jednak zasmakujemy zakazanego owocu, nie sposób się od niego uwolnić..

Z:Kiedy pierwszy raz dostrzegłaś coś złego w działaniach Funkcjonariuszy?

C: Pierwszy raz zaczęłam się nad tym zastanawiać w dniu śmierci mego dziadka. Nie wiem, czy stało się to pod wpływem emocji, czy może ta myśl była uśpiona we mnie dłużej. Tego dnia zobaczyłam, że nie wszystkie działania władz są słuszne.

Z: Twój dziadek był dla Ciebie bardzo ważną osobą?

C: Tak, był moją bratnią duszą. Chętnie zwierzałam mu się ze swoich problemów. Był Funkcjonariuszem, jednak to on namówił mnie do buntu. Nigdy nie powiedział tego wprost, ale dawał wiele znaków. Tym, co najbardziej na mnie wpłynęło, był wiersz. (ciszej) Wiersz, którego nie można znaleźć w spisie Stu Wierszy.

Z.: Jak to? Nie istnieją przecież żadne inne wiersze…

——————————————————————————————————————————————–

Richard Faynman jest wybitnym amerykańskim naukowcem. Liczba projektów, w jakie się angażował , byłaby prawdopodobnie liczbą trzycyfrową. Poznawanie i rozwiązywanie zagadek staje się dla niego swego rodzaju nałogiem, a w każdej dziedzinie, jaką się zajmuje, okazuje się wybitny i niezastąpiony.

A: Obserwuję już od jakiegoś czasu Pańskie poczynania w amerykańskiej nauce. Angażował się Pan w projekty biologiczne, chemiczne, a  nawet filozoficzne. Skąd takie pragnienie odkrywania świata?

R. F.: Będąc bardzo małym chłopcem,  podkradłem wujkowi pierwszy podręcznik, opisujący budowę radia. Pół roku później wszyscy w mieście nazywali mnie chłopakiem od radia, gdyż wykonywałem naprawy wszędzie, gdzie mnie o to proszono. Szczerze mówiąc, to wszystko, co nieodkryte fascynuje mnie. Miałem na przykład okres, gdy nauczyłem się na pamięć każdej znanej w tych latach zagadki i potem mogłem zaskakiwać kolegów, udając magika lub jasnowidza. Jestem w stanie wymyślić sobie dowolną rzecz lub coś, co mnie zainspiruje, by po prostu zacząć się tego uczyć.

A.:Czy to znaczy, że sukces na arenie naukowej w jednej dziedzinie musi być poparty szerokimi doświadczeniami i zainteresowaniami.

R. F. Myślę, że zdecydowanie tak. Tytuł profesora zwyczajnego w dziedzinie fizyki nie oznacza bycia wybitnym tylko w tym zakresie. Przemawia za tym przede wszystkim łączenie się nauk w jakimś stopniu. Ale udowodniłem już wiele  razy wśród znajomych i wykładając na uczelni, że znajomość wzoru czy sposobu rozwiązania danego zadania nie daje nam nic. Działalność w fizyce polega na opisywaniu przyrody. Jak więc mamy opisać zmiany zachodzące w niej, nie mając pojęcia o budujących je materiałach czy zachodzących w nich reakcjach.

A.: Wspomniał Pan o udowadnianiu innym tego, jak ważne jest pojęcie o świecie. Słyszałam ostatnio o akcji, jaką wykonał pan w fabryce bomby atomowej, którą ma Pan pod opieką. Czy może Pan wyjaśnić, na czym ona polegała?

R. F. Hmm (chwila zastanowienia)… Bałem się, że robotnicy niemający żadnej wiedzy o wykonywanej przez nich pracy, będą zachowywać niewystarczające środki ostrożności. Zebrałem ich więc wszystkich i rozpocząłem najbardziej obrazowe tłumaczenie reakcji atomowych, jakie zdarzyło się w moim życiu. I nagle coś odmieniło   tych roztrzepanych, rosłych mężczyzn. Kiedy dotarło do nich, że jedno nieostrożne poruszenie maszyn może wysadzić nas wszystkich w powietrze, relacje całkiem się zmieniły. Praca stała się o niebo łatwiejsza. Tu widać, jak ważne jest wyobrażenie sobie wszystkiego w jak najprostszy sposób.

A.: Dziękuję bardzo za rozmowę.

——————————————————————————————————————————————–