Bieguni

Oto recenzja książki, która została omówiona na ostatnim spotkaniu Klubu Przyjaciół Książki dnia 15 maja 2014 r.

Olga Tokarczuk „Bieguni”

Bieguni Olgi Tokarczuk to utwór, za który pisarka otrzymała w 2008 roku Nagrodę Nike. Powieść była szeroko komentowana przez krytyków, jedni zarzucali jej łączenie zbyt wielu, niedopracowanych wątków, inni wskazywali na bogactwo tematyczne utworu. Jedno jest pewne, książka Tokarczuk to opowieść o zmienności, dynamice, podróżowaniu i wiążących się z tym wartościach.

Przede wszystkim autorka odnawia topos homo viator,  człowieka w drodze. Pisarka korzysta z utrwalonego wzorca, umieszcza go jednak we wnętrzu terminala lotniczego. Fragmentaryczność opowieści, jej wielogatunkowość oddają niejednorodność doświadczenia świata w drodze. Uwagę przykuwa wielokrotnie powtórzone w powieści zdanie, iż celem podróżowania jest drugi pielgrzym, drugi człowiek. Wędrówki narratorki w przestrzeni stają się impulsem do podążania w głąb opowieści, do poszerzania elementów epizodycznych w samodzielne wątki. Jej fascynacja preparatami z ludzkich ciał w formalinie skutkuje wprowadzeniem wątku historii o niderlandzkich anatomach. Czas i przestrzeń opowieści Tokarczuk tracą znaczenie, to, co dawniejsze sąsiaduje ze współczesnym, zajmowanie miejsca w przestrzeni staje się problematyczne – tak jest w przypadku Kunickiego, którego żona i syn znikają na chorwackiej wyspie Vis. Odnajdują się po kilkudziesięciu godzinach, stając się źródłem niezaspokojonej nieufności. Co ważne, Tokarczuk tytułuje fragmenty związane z historią małżeństwa formą odnoszącą się jedynie do męża. Co oznacza, że najistotniejsza jest dla niej reakcja męża a nie odpowiedź, co stało się z kobietą.

Tokarczuk nie odsyła nas jedynie do biblijnych kontekstów czy motywu badań anatomicznych, w tytule książki kieruje naszą uwagę w stronę kontekstu aksjologicznego. Sekta biegunów żywiąca przekonanie, iż jedynie ruch może powstrzymać działanie zła w świecie, zostaje wskrzeszona w epizodzie rosyjskim w powieści. Czyż jednak nie przypomina nam to wątku z opowieści o Fauście, dla którego dążenie staje się ratunkiem przed potępieniem?

Labilność, zmienność, bycie w ruchu, nietrwałość, niejednoznaczność opisywane wielokrotnie przez socjologów zostają zobrazowane przez Tokarczuk w jej powieści. Można zarzucić jej, że nie tworzy tym razem wciągającej fabuły, ale czy nasza rzeczywistość bycia w biegu sprzyja snuciu rozbudowanych, wycyzelowanych fabuł?

Aut. Ilona Starosta