corka-grabarza-b-iext2245902

Oto recenzja książki, która została omówiona na spotkaniu Klubu Przyjaciół Książki dnia 18 czerwca 2015 r.

„Córka grabarza” Oates to sześćset stron opowieści o życiu Rebeki Schwart/ Rebeki Tignor/ Hazel Jones/ Hazel Gallagher, to historia, która hipnotyzuje zarówno niezwykłą fabułą, ale też sposobem opisu sprawiającym wrażenie, iż żadne ze zdań nie jest zbędne.

Prolog zapowiada niecodzienną historię – poznajemy w nim Rebekę Tignor, kobieta nie może zapomnieć o ojcu, choć od jego samobójczej śmierci, której była świadkiem, minęło już dziesięć lat. Pisarka niespiesznie odsłania nam okoliczności, jakie doprowadziły do śmierci Jakuba Schwarta. Losy Rebeki dorastającej w rodzinie żydowskich emigrantów z Niemiec przybyłych do Stanów w latach 30. przypominają ciągłą grę ze śmiercią.

Ucieczka z Niemiec nie jest dla Schwartów początkiem nowego, lepszego życia – poczucie izolacji, nieznajomość języka i bezradność sprawiają, że  nauczyciel matematyki w ojczyźnie tu zostaje grabarzem. Choroba żony i niezrozumienie doprowadzają do tego, iż zabija siebie i żonę, wcześniej niszcząc poczucie bezpieczeństwa swych dzieci. Ocalała Rebeka nie potrafi funkcjonować w domu nauczycielki, która postanowiła się zaopiekować dziewczyną, gdy została sierotą. Chce się usamodzielnić – rzuca szkołę, idzie do pracy, wychodzi za mąż i rodzi dziecko. Zamienia despotycznego ojca na męża, który nie stroni od przemocy fizycznej. Oates w przejmujący sposób opisuje doświadczenia bitej i prześladowanej kobiety.  Dopiero bezpośrednie zagrożenie życia jej i dziecka powodują, że ucieka.

Wtedy rozpoczyna się najważniejszy dla tej powieści proces: bycie w drodze, uciekanie przed mężem, ale także uciekanie przed dawną sobą. Rebeka zmienia tożsamość, staje się  Hazel Jones, choć nie zdaje sobie sprawy z ironii, jaka wiąże się z przyjęciem tego nazwiska – zarówno bohaterka jak i my dowiemy się tego dopiero pod koniec powieści.

Przenosimy się z Hazel do kolejnych amerykańskich miasteczek, bohaterka jest jak zaszczute zwierzę, które ucieka – gdy ktoś okazuje jej życzliwość, pakuje walizki i wsiadają z synem do kolejnego autobusu. Dopiero muzyczne uzdolnienia syna zatrzymają ją w jednym z miasteczek na dłużej, tu pozna swego drugiego męża. Nigdy jednak nie przestanie uciekać – gdy spotka swego brata, który opuścił dom, kiedy była jeszcze dzieckiem, uda, że go nie zna. Dopiero pod koniec życia spróbuje wrócić do swoich początków, choć jak wskazuje epilog,  to nie będzie łatwe.

Bohaterka buduje skrupulatnie swój życiorys, odcinając się od tego, co wstydliwe i bolesne. W jednej z ostatnich scen powieści, gdy już wie, że syn odniósł sukces, jest szczęśliwą mężatką, może pozwolić sobie na wolność, na porzucenie brzemienia córki i matki. Siada wtedy do gry w karty stającej się tu metaforą wszystkich jej zabiegów zapanowania nad własnym życiem, nad strachem, którego nie przestawała czuć w zapachu ciała. Wolność od przeszłości pozwoli jej za kilka lat na próbę nawiązania kontaktu z kuzynką, jednak jak mówi bohaterka, cytując nieświadomie Hegla, „Sowa Minerwy wylatuje o zmierzchu”, świadomość pojawia się, gdy jest już zbyt późno.

Aut. Ilona Starosta